„Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił.”
Słowa z niedzielnej Ewangelii wg św. Łukasza, jakby mówiły o Dominiku, którego gościliśmy tego dnia w naszej parafii, a który przyjechał do nas ze Świdnika, by opowiedzieć nam historię swojego nawrócenia.
Ale czy niedzielna Ewangelia nie opowiada również o nas? Czy my też nie jesteśmy jak ten bogacz, który nie zwracał uwagi na biednego Łazarza? Czy nie skupiamy się głównie na sobie? Chcemy się dobrze bawić, chcemy zadbać o siebie i o swój dom, ale nie widzimy innych ludzi – ludzi potrzebujących, którzy żyją obok nas. „To może być problem mój i Twój. Możemy mieć nawet niewiele pieniędzy, ale możemy dbać tylko o to, o co dbał bogacz. (…) Bo możemy być w kościele i pięknie się modlić, odmawiać mnóstwo różańców, chodzić na wszystkie adoracje, jeździć do różnych świętych miejsc, a może się okazać, że zamkniemy się w swoim domu i w ogóle nie spojrzymy na drugiego człowieka.” – mówił ks. Maciej w swojej homilii.
„Pan Jezus chce tym Słowem poruszyć Twoje serce i mówi: Dzisiaj coś z tym zrób! Dzisiaj zmień swoje życie! I nie zostawia nas samych…”
Dominik, dziś 31 letni mężczyzna, używał życia i świetnie się bawił. Przynajmniej tak mu się wtedy wydawało. Dziś swoim świadectwem przestrzega przed grzechem i zachęca do ufności w miłosierdzie Boga Ojca.
„Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Nazywam się Dominik i chciałbym podzielić się z wami moim świadectwem. Chciałbym opowiedzieć o pewnym okresie mojego życia, które zdominowały przyjemności, rozrywka, imprezy, alkohol i narkotyki. Przez to wszystko zaniedbałem rodzinę i wiarę. Stałem się królem swojego życia, co doprowadziło mnie do niewoli grzechu, do niewoli przez szatana, przez którego byłem dręczony. Miałem lęki, paranoje i bezsenność.
Pewnego razu upiłem się tak, że nic nie pamiętałem. Zostałem wtedy bardzo mocno pobity i nawet nie wiedziałem przez kogo. Po jakimś czasie, gdy dowiedziałem się kto to był, chciałem się zemścić, a o przebaczeniu nawet nie było mowy! W tym okresie mój tata chorował na raka i jego stan bardzo się pogorszył. Pomodliłem się do Boga, by go jeszcze zobaczyć przed śmiercią. Postanowiłem, że wracam do Polski, a byłem wtedy w Anglii. Wracając, zadzwonił do mnie tato i pytał: „Synku gdzie jesteś? Umieram. Za ile będziesz?” Odpowiedziałem: Tatuś już jestem w Lublinie, zaraz będę. Jak dojechałem do Świdnika, zadzwoniła do mnie pielęgniarka, mówiąc: „Panie Dominiku, mam dla Pana złą wiadomość, pana tata już zmarł.” Zabrakło mi 10, może 15 minut żeby się z nim pożegnać i zobaczyć go żywego 🙁 Czułem niesamowitą pustkę, żal do siebie, że nie było mnie przy tacie i jego chorobie, żal do Boga, że nie wysłuchał mojej modlitwy, by zobaczyć i pożegnać się z tatą przed śmiercią. Nie wiedziałem po co żyję. Pomógł mi mój znajomy, który zapisał mnie na Kurs odnowy wiary – kurs, który nazywa się Nowe Życie. Doświadczyłem tam Boga Ojca, doświadczyłem Jego miłosierdzia Jego miłości i tego, że On jest Bogiem żywym, że jest Bogiem bliskim. Za miłość, którą mi dał nie musiałem zapłacić kartą mastercard. Otrzymałem ją zupełnie za darmo – w dzisiejszych czasach! Nawróciłem się. Wróciłem jak syn marnotrawny do Ojca, a On przyjął mnie z otwartymi ramionami. Powiedział tyś mój! Na tym kursie dostałem fragment z Pisma świętego, z Psalmu 103: „Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny.”
Po długim okresie czasu poszedłem do spowiedzi i wyznałem że jestem słaby, że jestem grzesznikiem, że sam sobie nie poradzę. Oddałem swoje życie Jezusowi. Przyjąłem dary Ducha Świętego. I dzięki Duchowi Świętemu wybaczyłem temu chłopakowi, który mnie pobił, wybaczyłem Bogu, że nie wysłuchał mojej modlitwy, bym mógł pożegnać się z tatą. Wybaczyłem przede wszystkim sobie, że nie było mnie przy śmierci taty. Wróciłem po tym kursie z nowym życiem. Życiem, które zostało napełnione radością, pokojem i miłością. Zacząłem pomagać innym, dzielić się swoją wiarą i tym co uczynił mi Pan Jezus. Stałem się małym dzieckiem, które zaufało bezgranicznie Ojcu. Doświadczyłem, że On jest Ojcem, który się mną zaopiekował.
Dzisiaj głoszę o tym, co mnie spotkało, co mi daje życie z Jezusem, a daje mi przede wszystkim pokój, którego tak mi brakowało. Daje mi nadzieję, nie tylko na lepsze jutro, ale daje mi nadzieję na lepsze dzisiaj. Życie z Jezusem daje mi życie w obfitości, miłości i poczucie bezpieczeństwa. Wiem, że On mnie umacnia i wzmacnia i prowadzi do nieba. I wiem, że czeka na mnie z moim ziemskim tatą w niebie.
Chciałbym dzisiaj zaprosić Was abyście wybrali się na kurs Nowe Życie lub przeżyli Seminarium Odnowy Wiary, na którym doświadczycie tak jak ja: Jego obecności, miłości, łaskawości, a nawet uzdrowienia, którego sam jestem świadkiem. Pan Jezus uzdrowił mnie z nałogu narkotykowego. Do dzisiaj też nie piję alkoholu i za te wszystkie dzieła, które uczynił w moim życiu, ale wierzę też, że może je uczynić i w twoim – chwała Panu!”
Dominik, który w niedzielę, 25 września b.r. opowiedział nam swoje świadectwo, po ukończonym kursie Nowe Życie, wstąpił do wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca, gdzie wzmacnia i rozwija swoją wiarę. Jak sam powiedział, wspólnota daje mu siłę i nadzieję. Pomaga wzrastać i wciąż być blisko Ojca.
O swojej wierze i nawróceniu można mówić z ambony, można opowiadać wśród znajomych, ale można również śpiewać, tak jak Dominik, który nagrał swój pierwszy utwór pt. „Nawrócenie i zbawienie”

