Z życia parafii

Nasza młodzież na ŚDM w Krakowie

29 lipca br. młodzież z naszej parafii wspólnie z młodzieżą z parafii św. Marii Magdaleny wyjechała do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży.

Nad całością wyprawy czuwali ks. Maciej i ks. Adam. Obaj bardzo się starali by wszystko przebiegło zgodnie z planem. Podróż autokarem trwała ok. 5 godzin, podczas której był czas na drzemkę, ale nie zabrakło też wesołych śpiewów i żartów.

Z pewnością każdy z uczestników ŚDM na swój sposób zapamiętał to wydarzenie. Dla jednych było ono niesamowite, dla innych cudowne, ale dla wszystkich – niezapomniane.

„Było warto, ubolewam, że ŚDM nie są co roku, ta atmosfera, ci ludzie – to było coś niesamowitego. Tego nie da się nigdy zapomnieć. Mam nadzieję, że uda mi się pojechać za 3 lata na ŚDM do Panamy” – pisze Joanna, jedna z uczestniczek pielgrzymki do Krakowa, której bardzo spodobało się polecenie papieża: „Zróbcie raban!”.

P1260429

 „Najlepszy czas w moim życiu!” – tak Asia wspomina te trzy dni spędzone w Krakowie. Pomimo tego, że było gorąco, a z ich sektora do autokaru trzeba było iść kilka kilometrów, wśród młodzieży panowała wesoła atmosfera i zawiązywały się nowe przyjaźnie.

Piotr, który ŚDM określa jako wspaniałe, pisze: „Podobała mi się atmosfera wśród młodych z całego świata, przybijanie „piątek” z pielgrzymami z innych miejsc podczas chodzenia po krakowskich ulicach. Naprawdę warto było jechać do Krakowa. A nie warto było bać się zamachów, bo polskie służby (wojsko, policja, straż, pogotowie) bardzo dobrze się spisały.”

P1260363

O ryzyku zamachów terrorystycznych media rozpisywały się już na długo przed ŚDM, jednak jak pisze Bartosz, młodzież pozostała wierna poleceniu św. Jana Pawła II – „Nie lękajcie się!”

„Na kilka miesięcy przed ŚDM, z mediów docierały do nas młodych, różne informacje . O planowanych zamachach ,o zbyt małej liczbie pielgrzymów czy też o czekających nas upałach. Nikt z nas nie miał styczności z Dniami wcześniej, więc do Krakowa jechaliśmy z licznymi obawami w głowach, lecz z sercami ufającymi w miłosierdzie Ojca, który zawsze nas strzeże. Już pierwszy dzień rozwiał nasze obawy. W miejscu naszego zakwaterowania, czyli w Mszanie Dolnej, przywitali nas parafianie. Już na pierwszy rzut dało się zauważyć że nie będzie to małe spotkanie – sama tylko parafia w Mszanie przyjmowała 5 różnych grup pielgrzymów, a przecież tak samo było w całej archidiecezji krakowskiej. Temperatura również była idealna. Po zakwaterowaniu się u gościnnych rodzin udaliśmy się na Błonie, aby razem z papieżem Franciszkiem i młodymi z całego świata przeżywać drogę krzyżową. Tam dopiero można było dostrzec wielkość całego przedsięwzięcia. Tak ogromna wspólnota młodzieży i my wewnątrz niej – to było niesamowicie budujące przeżycie. Widząc ciężką i dzielną pracę naszych służb, wiedzieliśmy już również, że ostrzeżenia o zamachu można włożyć między bajki .Można było się tylko cieszyć, że pozostaliśmy wierni poleceniu św. Jana Pawła II ,,non abbiate paura” czyli nie lękajcie się. Następnie udaliśmy się do rodzin gdzie zaznaliśmy gościnności, która nawet nas Polaków pozytywnie zaskoczyła . Nabraliśmy siły na najważniejszy i najdłuższy dzień Światowych Dni Młodzieży. Najdłuższy, ponieważ czekało nas nocne czuwanie i najważniejszy, ponieważ po czuwaniu zaplanowany był kulminacyjny punkt ŚDM czyli Msza Posłania . Zatem pożegnaliśmy się z naszymi gospodarzami i przez Łagiewniki udaliśmy się na Campus Misericodiae . Wrażenia? Można by pisać: ,,fantastycznie” albo ,,niesamowicie” ale żadne słowa nie oddadzą tego, co czuliśmy podczas niezapomnianego czuwania i Mszy . Po tym wszystkim umocnieni Duchem Świętym wróciliśmy do naszych domów. Jednak już teraz planujemy wyjazd do Panamy :)”  Bartosz P.

P1260392

Z pewnością szkoda im było wracać do domów, ale w ich pamięci na zawsze pozostaną obrazy z Campus Misericodiae, na którym papież Franciszek przemawiał do nich słowami pełnymi miłości. Słowami,  które poruszyły i zapadły głęboko w sercach wszystkich uczestników tegorocznych Światowych Dni Młodzieży.