Z życia parafii

Mały wielki cud – świadectwo uzdrowienia

Cuda zdarzają się codziennie. Małe, mniejsze i te naprawdę wielkie ale jakoś nikt ich nie nagłaśnia. W mediach można usłyszeć jedynie o kłótniach polityków, nieszczęściach i tragicznych wypadkach. Dlaczego? Bo zło sprzedaje się lepiej niż dobro…

Poniższe świadectwo jest doskonałym dowodem na to, że Bóg czuwa nad nami każdego dnia. Nie narzuca się ze swoją miłością tylko cierpliwie czeka, aż zaprosimy Go do swojego życia.

„Gdy tydzień temu wybierałam się na Święto Wspólnoty „Przyjaciele Oblubieńca” do Lublina, nie podejrzewałam nawet, że wydarzy się coś tak wspaniałego. Otrzymałam łaskę uzdrowienia – dar, którego się zupełnie nie spodziewałam.

Ponad miesiąc temu spadłam ze schodów. Pomimo, że udało mi się wylądować na obu nogach, to prawą bardzo boleśnie skręciłam w kostce. Sądziłam, że pomęczę się kilka dni i ból jakoś sam przejdzie. Poniekąd tak było. Ból ustąpił i po kilku dniach chodziłam już bez kuśtykania. Niestety musiałam uważać gdzie stawiam stopę by nie wykrzywiła mi się na nierównościach płytek chodnikowych czy trawniku. Każde takie krzywe stąpnięcie skutkowało nawrotem silnego bólu w kostce.

Będąc na spotkaniu Wspólnoty już około południa zaczęłam odczuwać ból w okolicach kostki, który z chwili na chwilę stawał się coraz bardziej nieznośny. Gdy po południu pojawił się obrzęk i ból nogi nie pozwalał skupić mi się na modlitwie, poszłam do punktu medycznego po opaskę uciskową, która miała mi pomóc wytrzymać jakoś do końca spotkania i wrócić do domu. Gdy zaczęła się modlitwa z prośbą o uzdrowienie nie mogłam już nawet stać. Zresztą siedzieć też nie mogłam. Noga bolała tak bardzo, że nie wiedziałam jaką pozycję przyjąć by chociaż na chwilę ból się zmniejszył. Gdy ks. Krzysztof Kralka zaczął modlitwy i zabrzmiały śpiewy, postanowiłam, że będę prosić Pana Boga o uzdrowienie duchowe dla mojej przyjaciółki, która przeżywała pewien kryzys swojej wiary. Prosiłam, by Pan jakoś ją wzmocnił i pozwolił jej odczuć swoją obecność. Jako, że noga nadal bardzo mnie bolała i nic nie wskazywało na to, że ból minie, postanowiłam ofiarować go Bogu w intencji mojego małżeństwa. Skoro i tak mnie bolało to chciałam, by przynajmniej był z tego jakiś pożytek.

W pewnej chwili ks. Kralka poprosił by wszyscy wstali. Wciąż śpiewaliśmy piękne pieśni uwielbienia wychwalając Boga za łaski, którymi obdarzał poszczególne osoby. Gdy ksiądz zaczął mówić, że Pan uzdrawia osobę z urazem prawej nogi w okolicy kostki, która chodząc, musiała uważać gdzie stąpa, zrozumiałam, że te słowa odnoszą się do mnie. Jeszcze zanim to usłyszałam, czułam wszechogarniające mnie gorąco, które rozgrzewało od środka, jak po szybkim wypiciu gorącej herbaty. Podwijałam rękawy bluzki ale ciepło nie ustępowało. Gdy usłyszałam te słowa ks. Kralki i dotarło do mnie, że on mówi o mnie, zdałam sobie sprawę, że to uczucie gorąca silnie odczuwam w chorej nodze, na której już od kilku chwil stoję bez najmniejszego problemu. Co więcej, kołysałam się w rytm muzyki, przenosząc ciężar z jednej nogi na drugą nie odczuwając żadnego bólu! Łzy same napłynęły mi do oczu i popłakałam się z radości. Podniosłam nogę i wykręcając stopą na boki pokazywałam przyjaciółkom, że nic mnie to nie boli. Ból ustąpił całkowicie! Mogłam skakać i tańczyć z radości!

W drodze powrotnej zastanawiałam się dlaczego to właśnie ja zostałam tak cudownie uzdrowiona.. Czym sobie na to zasłużyłam? Zupełnie niczym.. Nie piszę tego ze skromności. To niezaprzeczalny fakt. Wierzysz w cuda? Ja zawsze w nie wierzyłam, pomimo tego, że nigdy żadnego na własne oczy nie widziałam. Słyszałam i czytałam o nich ale nigdy żadnego nie doświadczyłam. Aż do tego pięknego dnia.. Do tej pory sądziłam, że takie rzeczy przytrafiają się tylko ludziom wyjątkowym, które o taką łaskę bardzo długo się modlą. Ale to przecież nie nasza modlitwa uzdrawia a Bóg. To On decyduje „komu co i jak”.  W hali Globus było ponad 2,5 tysiąca osób. Z pewnością wiele z nich borykało się z ciężkimi chorobami. Dlaczego Pan wybrał akurat mnie? Dlaczego akurat uzdrowił moją nogę a nie dużo poważniejszą chorobę z którą męczę się już wiele lat? Myślę, że to wszystko ma swój sens. Pan Jezus pokazał mi w ten sposób, że ciągle przy mnie jest. Jest przy każdym z nas. Miłe Mu są nasze modlitwy i kocha nas bezgranicznie, ale nie zawsze to, o co go w danej chwili prosimy, jest dla nas czy dla innych dobre. Może właśnie w tym momencie naszego życia, trudności jakie przeżywamy my czy nasi bliscy są nam potrzebne. Może dzięki nim uda nam się wejść do nieba bocznymi drzwiami? 🙂 Wiem jedno. BÓG JEST DOBRY. Zaufaj Mu – on sam będzie działał..”

„(…) bo Ja, Pan, chcę być twym lekarzem.” (Księga Wyjścia 15,26)