Aktualności Różne

„(…) byłem już w paszczęce szatana, który już był pewny swej zdobyczy” – bł. Honorat

„Jeśli się nawrócę, naplujcie mi w oczy!” –  są to słowa Wacława Koźmińskiego pochodzącego z Białej Podlaskiej, które zapisał w swoim Duchowym notatniku.

Wacław żył w ciężkich czasach, kiedy Polska była rozerwana między trzech zaborców. Urodził się w dobrze usytuowanej rodzinie. Był wychowywany w wierze chrześcijańskiej, ale podczas studiów stracił wiarę i wyrzekł się Boga. Został aresztowany, co było równoznaczne ze skazaniem na śmierć. W więzieniu przeżywa najczarniejszy okres swego życia. W nieludzkich warunkach więziennych bardzo choruje i narasta w nim nienawiść do Boga, wyśmiewa świętych, bluźni Bogu wypominając Mu, że go nie ratuje. Matka Wacława w tym czasie nie ustaje w modlitwach o nawrócenie i ratunek dla syna.

To co stało się później było niesamowite! Wacław wiele lat później opowiada o tajemniczej wizji – w celi miał odwiedzić go sam Chrystus. Młodzieniec nawraca się i odzyskuje wiarę i ufność w Pana Boga. Zostaje zwolniony z więzienia i całym sercem pragnie wstąpić do zakonu kapucynów.  W klasztorze przyjmuje imię Honorat.

Całe dalsze życie ojca Honorata jest fascynującą historią człowieka, który bezgranicznie zaufał Bogu. Jego droga była bardzo trudna. Zdziałał on jednak bardzo wiele dobrego i nie ustawał w konsekwentnym realizowaniu swojego powołania. Zmarł w opinii świętości w 1916 roku mając 87 lat.

Historia bł. Honorata jest dowodem na to, że Bóg jest blisko każdego człowieka i kocha go – nawet wtedy, gdy ten nim gardzi i szydzi z Niego. 

Nawet największy grzesznik może zostać świętym. Każdy z nas jest powołany do świętości!