W sobotę, 3 września w hali sportowej ZSBiO w Biłgoraju, odbyła się Sesja formacyjna o wspólnocie Przyjaciele Oblubieńca, którą poprowadził ks. Krzysztof Kralka SAC – założyciel i Moderator Generalny wspólnoty liczącej obecnie 7,5 tyś. osób.
„Jedno imię. Jedna reguła. Jeden zarząd.”
Przyjaciele Oblubieńca jest wspólnotą formacyjno-ewangelizacyjną, która w naszej parafii została zawiązana po Seminarium Odnowy Wiary i na cotygodniowych spotkaniach gromadzi wiernych w różnym wieku, którzy pragną żyć Słowem Bożym i tym samym wzrastać w wierze i miłości do Chrystusa – Oblubieńca Kościoła. Pasterzem naszej wspólnoty jest ks. Maciej Lewandowski, który głosi konferencje i ubogaca spotkania piękną oprawą muzyczną.
Oblubieniec czeka już, pierzmy szaty, blisko dzień wesela. Zaproszonych gości tłum stoi u bram, które Pan otwiera.
Jezus, Oblubieńcem naszym jest, a Kościół świętą Panną, którą umiłował.
Na spotkanie przyjechały wspólnoty z regionu zamojskiego i biłgorajskiego, z Lublina, Rzeszowa i Przemyśla, by wspólnie modlić się i wysłuchać konferencji na temat historii powstania wspólnoty, jej miejsca w w Kościele, charyzmatu, misji, duchowości, struktury i programu formacji. Sesja pozwoliła bliżej poznać rzeczywistość, w której jej członkowie na co dzień wzrastają.
Ks. Krzysztof Kralka w swojej homilii mówił o wielkiej i niezmierzonej miłości Chrystusa do człowieka. Tłumaczył, że apostolskie powołanie jest powołaniem do straty. „Warto stracić aby drugi człowiek poznał Jezusa i z nim żył. I będziesz myślał pewnie jak wiele trzeba stracić, aby Twój współmałżonek, twoje dzieci, twoje rodzeństwo mogli się doskonalić w Jezusie. I będzie się pewnie trzeba nastawić na to, że usłyszysz wiele niepochlebnych słów, kpiny, wytykania palcami, stukania w czoło. (…) W takich sytuacjach patrz na tego Jezusa, którego dzisiaj głosiliśmy w Słowie. To jest Jezus, który kocha. A miłość domaga się tego, aby stracić. Nie ma większej miłości niż wtedy, gdy z miłości tracimy. Jezus z miłości do ciebie oddał życie. Nie bój się ty – z miłości do braci i sióstr – tracić. Nie ma ewangelizacji bez straty. Nie ma ewangelizacji bez uniżania samego siebie.”
„Wierzący chrześcijanie zawsze cierpieli z powodu głoszenia Ewangelii i do dzisiaj tak jest, że nie przeszkadzają światu chrześcijanie przeciętni, miałcy, bladzi. Nie przeszkadzają światu chrześcijanie, którzy są bez wyrazu, którzy żyją „na pół gwizdka”, których główną dewizą są słowa: „bez przesady”. Świat takich chrześcijan kocha. Takich chrześcijan kochają różne poczytne gazety, portale internetowe, media. Ale gdy mamy do czynienia z chrześcijaństwem radykalnym, które walczy o życie człowieka i dlatego nazywa grzechy po imieniu, gdy mamy do czynienia z chrześcijaństwem, które mówi jak jest, to takich chrześcijan się nie lubi. Nie lubi się gdy mówią prawdę. Nie lubi się ewangelizacji, w której mówimy prawdę, że jest grzech i zapłatą za grzech jest śmierć. Ale tylko taka ewangelizacja daje życie, bo jeśli ktoś siedzi w bagnie, to nie da się go uratować nie mówiąc mu: „siedzisz w bagnie”.
Dzisiaj wielu ludzi chciałoby Kościoła, który jest słodki, fajny, który się nie wtrąca, który się nie czepia, który nie mówi o grzechu, który na wszystko pozwala. Dzisiaj świat chciałby Kościoła, któremu człowiek byłby obojętny w kwestii zbawienia. Kościoła, który będzie pomagał biednym, robił dzieła miłosierdzia, ale nie będzie nazywał przyczyn nędzy, głodu i grzechu. Nie idźmy ta drogą. Nasza misja, to jest ratować życie, a życie ratuje Jezus!
(…) Jeśli mamy głosić ewangelię, to w gotowości na cierpienie, w gotowości na straty z powodu imienia Jezusa, bo taka jest Ewangelia, taka jest nasza wiara.”
Na koniec ks. Krzysztof powiedział:
„Nie bójcie się tracić głowy dla Jezusa! Nie bójcie się tracić głowy głosząc Jezusa waszym bliskim. Najpiękniejszą nagrodą dla nas będzie zobaczyć ich w niebie i stanąć w jednym szeregu i z chórami Aniołów zaśpiewać: Święty, Święty, Święty nasz Pan, Oblubieniec, Baranek.”
