Jak trudno jest przyjąć prawdę o nas samych… W dzisiejszej ewangelii Pan Jezus nie poklepuje z uznaniem Izraelitów po ramionach. Zamiast tego mówi im: Zbawienie jest tu i teraz. Dlaczego ociągacie się z przemianą życia?
„W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: „Czyż nie jest to syn Józefa?”.
Wtedy rzekł do nich „Z pewnością powiecie mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum«”.
I dodał: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali się z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich, oddalił się.” (Łk 4,21-30)
Słowa Jezusa zraniły Izraelitów. Przyznaliby Mu zapewne rację gdyby mówił, że ludzkość jest niedoskonała ale nie chcieli przyjąć tego, że to oni powinni się zmienić. A Ty po której stoisz stronie? Gdzie się obecnie znajdujesz? W tym rozzłoszczonym tłumie nie chcącym słuchać prawdy o sobie, czy przy boku Jezusa, który Sam jest Prawdą?
„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy: z nich zaś największa jest miłość.”

