Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP (188-190)
Odrzuceni nie troszczą się wcale o nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy, Matki wybranych. Owszem, otwarcie nie żywią do Niej nienawiści, oddają Jej niekiedy cześć, mówią, że Ją kochają; odprawiają ku Jej chwale jakieś nabożeństwo. Poza tym, nie znoszą, by inni Ją czule kochali, bo nie mają dla Niej czułości Jakuba. Co się tyczy tego nabożeństwa (któremu dobre dzieci i słudzy Maryi wiernie się oddają, chcąc zjednać sobie Jej miłość), ustawicznie je krytykują, nie wierząc, by ono było im do zbawienia potrzebne. Sądzą, że jeśli otwarcie nie nienawidzą Najświętszej Dziewicy lub otwarcie nie gardzą nabożeństwem do Niej, już zasłużyli sobie na Jej łaskę i są Jej sługami, zwłaszcza, gdy odmówią lub odklepią kilka modlitw na Jej cześć, nie mając zresztą żadnej dla Niej miłości i nie troszcząc się wcale o poprawę samych siebie.
Sprzedają swe prawo starszeństwa, to jest rozkosze raju, za miskę soczewicy, czyli za przyjemności tej ziemi. Śmieją się, piją, jedzą, bawią się, grają, tańczą itp., nie starając się bynajmniej o to, podobnie jak Ezaw, by stać się godnymi błogosławieństwa Ojca Niebieskiego. Słowem, myślą tylko o ziemi; mówią i pracują tylko dla ziemi i jej przyjemności; sprzedają za małą chwilę, za próżne kadzidło chwały i za kawałek żółtej czy białej twardej ziemi – łaskę Chrztu św., szatę niewinności i dziedzictwo niebieskie.
Wreszcie, odrzuceni nienawidzą wybranych, otwarcie lub skrycie, prześladują ich, ciemiężą, gardzą nimi, krytykują ich, zniesławiają, okradają, oszukują, zubożają, wypędzają i chcieliby obrócić ich w proch. Sami zaś zbijają majątek, zażywają przyjemności, wiedzie im się dobrze, wzbogacają się, awansują i żyją wygodnie.
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”. (Łk 16,19-26)
A teraz wy, bogacze, zapłaczcie wśród narzekań na utrapienia, jakie was czekają. Bogactwo wasze zbutwiało, szaty wasze stały się żerem dla moli, złoto wasze i srebro zardzewiało, a rdza ich będzie świadectwem przeciw wam i toczyć będzie ciała wasze niby ogień. Zebraliście w dniach ostatecznych skarby. Oto woła zapłata robotników, żniwiarzy pól waszych, którą zatrzymaliście, a krzyk ich doszedł do uszu Pana Zastępów. Żyliście beztrosko na ziemi i wśród dostatków tuczyliście serca wasze w dniu rzezi. (Jk 5,1-5)
O naśladowaniu Jezusa Chrystusa (I,24)
1. We wszystkim oglądaj się na koniec, i w jakiej postaci stanąć ci przyjdzie przed obliczem sędziego, któremu nic nie jest ukrytym: którego ani darami ująć, ani wymówkami zwieść nie będzie można; lecz którego wyrok samą będzie sprawiedliwością. O najnędzniejszy i bezrozumny grzeszniku! cóż odpowiesz Bogu, znającemu wszystkie sprawy twoje? ty, który częstokroć drżysz przed obliczem zagniewanego człowieka? I czemuż się nie gotujesz na ten dzień sądu, gdzie jeden drugiego nie będzie ani bronić, ani tłumaczyć, lecz każdy sam za siebie swój ciężar dźwigać będzie? Teraz jeszcze praca twoja jest korzystną; płacz twój przyjęty i jęk wysłuchany będzie, a żal twój oczyści cię i zadośćuczyni za grzechy twoje.
2. Wielki i zbawienny czyściec tu na ziemi odbywa człowiek cierpliwy, który przyjmując zniewagi, więcej boleje nad złością drugiego, jak nad swoją obelgą: który za nieprzyjaciół swoich chętnie się modli, i z serca odpuszcza im winy: który nie odwleka prosić drugich o przebaczenie: który skorszy jest do zmiłowania się, niżeli do gniewu: który sam siebie często zwycięża i usiłuje ciało swe zupełnie poddać duchowi. Lepiej jest teraz oczyścić się z grzechów i pozbyć się wad swoich, aniżeli to odkładać na przyszłość. Zaprawdę, zwodzimy nas samych przez nieumiarkowaną miłość, którą mamy ku ciału naszemu.
3. Cóż innego ów ogień pożerać będzie, jeśli nie grzechy twoje? Im bardziej sam sobie teraz pobłażasz, a za ciałem idziesz, tym ciężej potem przypłacisz i tym więcej temu ogniowi do pożerania w sobie sposobisz. Człowiek najciężej karany będzie w tych rzeczach, w których najwięcej grzeszył. Tam leniwi i gnuśni gorejącymi kolcami bodzeni będą; a obżarci niezmiernym głodem i pragnieniem dręczeni będą. – Tam rozpustnicy i lubieżni oblewani będą gorejącą smołą i siarką smrodliwą, a zawistni jako psy wściekłe z bólu i zazdrości wyć będą.
4. Nie masz grzechu, któryby tam właściwej sobie nie miał męczarni. Tam dumni wszelkim upokorzeniem przepełnieni będą, a łakomym największa nędza doskwierać będzie. Tam jedna godzina kary cięższa będzie, jak tu sto lat najcięższej pokuty. Tam żadnego wypoczynku, żadnej pociechy dla potępionych; tu jednak niekiedy zdarza się i odpoczynek po pracy, i pociecha wpośród przyjaciół. Bądźże teraz troskliwy, bolejący za grzechy twoje, abyś, jako Błogosławieni, bezpieczny był w dzień sądu. Wtedy bowiem sprawiedliwi staną z wielką stałością naprzeciw tym, którzy ich uciskali (1). Wtedy stanie jako sędzia ten, który teraz pokornie poddaje się sądom ludzkim. Wtedy ubogi i pokorny wielkie ufanie mieć będą, a dumnego strach dokoła ściśnie.
5. Wtedy pokaże się, że ten był mądrym na tym świecie, kto nauczył się być głupim i wzgardzonym dla Chrystusa. Wtedy upodoba się wszelkie umartwienie cierpliwie zniesione, a wszelka nieprawość zamknie usta swoje (2). Wtedy pobożni weselić się, a bezbożni w boleściach swoich sobie złorzeczyć będą. Wtedy ciało umartwiane więcej radować się będzie, jak gdyby zawsze samymi rozkoszami karmione było. Wtedy licha odzież błyszczeć będzie, a zgaśnie strój świetny. Wtedy najnędzniejsza chatka więcej znaczyć będzie, niźli gmach złocisty. Wtedy więcej pomoże wytrwała cierpliwość, aniżeli potęga całego świata. Wtedy wyżej się wzniesie proste posłuszeństwo, aniżeli wszelka przebiegłość światowa.
6. Wtedy więcej uraduje dobre i czyste sumienie, aniżeli głęboka nauka. Wtedy więcej ważyć będzie pogarda bogactw, aniżeli wszystkie skarby ziemskie. Wtedy więcej cię ucieszy wspomnienie pobożnej modlitwy, aniżeli najwystawniejszej biesiady. Wtedy prędzej radować się będziesz, żeś milczał, aniżeli żeś długo rozprawiał. Wtedy więcej znaczyć będą dobre uczynki, aniżeli wielość słów pięknych. Wtedy więcej się upodoba twarde życie i przykra pokuta, jak wszelkie ziemskie rozkosze. Naucz się więc znosić teraźniejsze znośne cierpienia, abyś wtedy mógł być wolnym od cierpień nieznośnych. Tu najprzód próbuj, ile byś tam wytrzymać zdołał. Jeśli teraz tak mało znieść możesz, jakże zniesiesz wieczne męki? Jeśli teraz małe cierpienie tak cię niecierpliwi, a cóż poczniesz w piekle? Oto zaprawdę, nie możesz mieć obu rodzajów wesela: to jest oddać się rozkoszom świata, a potem królować z Chrystusem.
7. Jeśliś aż do obecnej chwili żył ciągle w rozkoszach i zaszczytach; cóżby ci to nadało, gdyby ci w tejże chwili umierać przyszło? Wszystko marność, oprócz kochać Boga i służyć Jemu samemu. Albowiem kto kocha Boga z całego serca, nie boi się ani śmierci, ani męki, ani sądu, ani piekła: ponieważ miłość doskonała daje nam bezpieczny przystęp do Boga. Nie dziw, że śmierci i sądu obawia się ten, kto jeszcze w grzechu podoba sobie. Jeśli cię jeszcze miłość Boga nie odciąga od złego, niechby przynajmniej strach piekła trzymał cię na wodzy. Kto bowiem nie ma nawet bojaźni Bożej, ten w dobrem wytrwać nie zdoła, lecz prędzej wpadnie w szatańskie sidła.
Modlitwy
Można także powyższe rozważania odsłuchać:
